Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
510 postów 3373 komentarze

baśń jak niedźwiedź

coryllus - światło szeleści, zmawiają się liście na baśń co lasem jak niedźwiedź się toczy

Idzie nowe...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nasz prezydent, którego próbowali zabić nieznani sprawcy ocalał dzięki przytomności służb.

 Z niejakim zdziwieniem zauważyłem tydzień temu, że portal Wirtualna Polska postanowił przybliżyć czytelnikom postać Bohdana Poręby. To są rzeczy niesłychane, zważywszy na fakt, co i kogo lansuje się w tym portalu na co dzień. Ja wiem, że jest wiele osób, które mają do Poręby stosunek ciepły i pełen współczucia. Ja jednak do nich nie należę, bo pamiętam film pod tytułem „Złoty pociąg”. Rzekomą historię wywozu z Europy polskiego złota, pozbawioną kontekstów historycznych, prawdziwych postaci i sensu. Film ten na długie lata zamknął dyskusję o tamtych, niesamowitych i niezwykle ważnych wydarzeniach. Tak to już bowiem bywa w sztuce i publicystyce, że kiedy władza chce zastopować jakiś temat to wbija weń palik. Palik, który spowodował zniknięcie Ignacego Matuszewskiego ozdobiony był napisem Poręba Bohdan. I niech mi nikt nie mówi, że przecież można było coś nakręcić, zdobyć pieniądze, pokazać w innym świetle....Nie można było. Tak jak teraz przez najbliższe 50 lat nie będzie można nakręcić filmu o Katyniu. Bo jeden już jest. W Polsce nie można napisać książki o wydarzeniu tak istotnym dla historii Kościoła jak Sacco di Roma, bo jedną już napisał Kazimierz Morawski, jak najbardziej „nasz” historyk, który zajmował się także zwalczaniem masonów. Co było równie przekonujące jak opowiadanie Poręby o wywozie polskiego złota.

Kiedy dzisiaj w tym samym portalu przeczytałem, że jakiś chłopina z Krakowa (mam nadzieję, że to nie sowiniec) przygotowywał zamach na prezydenta, byłem zdziwiony już nieco mniej. Kiedyś zaś obok tego newsa zauważyłem zdjęcie Ryszarda Filipskiego, który opowiada o swoim niesamowitym życiu, poczułem się całkowicie rozluźniony. Wraca nowe.

Nasz prezydent, którego próbowali zabić nieznani sprawcy ocalał dzięki przytomności służb. Taka wiadomość wita nas o poranku. Żeby zaś nie umrzeć z wrażenia można sobie poczytać jak to Ryszard Filipski, kiedy życie mu się nie układało mieszkał w szałasie i czekał na śmierć. Poznał jednak młodą, dwudziestoletnią dziewczynę, poetkę-patriotkę i ona go ocaliła.

Zobaczcie jak to się wszystko pięknie plecie: Cejrowski został podróżnikiem, bo sprzedał lodówkę, prezydenta nie zabili choć kilka bomb było już przygotowanych na niego, a Filipski może znów grać ponieważ ocaliła go miłość młodej kobiety. Partia zaś narodowa, której powstanie otrąbiono po 11 listopada rozgląda się nerwowo za jakimś przywódcą. I wcale nie jest powiedziane, że zostanie nim Artur Zawisza. Portal Wirtualna Polska przypomina dawnych bohaterów, a wice-naczelnym Rzepy zostaje Węglarczyk. Mamy więc wszystko czego może chcieć młody człowiek pragnący ekscytować się polityką i trudnymi konsekwencjami jej uprawiania. Oto ogólnopolski dziennik prawicowy, kierowany przez centrystę i opozycja złożona z ideowych młodych ludzi, równie bezkompromisowych i twardych jak Filipski Ryszard. Pośrodku zaś masy. Kto nimi zawładnie ten zwycięży. Masy nie mają ani przywódcy, ani prawa głosu. Mogą tylko łykać produkowane przez oba skrzydła kity, a jeśli się znudzą kupić sobie Gazownię i poczytać co tam słychać i ludzi kulturalnych i cywilizowanych. Pozornie wygląda to na chaos, ale już wkrótce wszystko się zacznie klarować i wyjaśniać. Póki co kluczową sprawą jest kto obejmie przywództwo ruchu narodowego, a drugą z kolei: na czym polegać będzie trudny kompromis tego ruchu z prezydentem Komorowskim, bo że dojdzie tam do jakiegoś kompromisu pomiędzy tymi siłami, to pewne.

Ważne jest także to w jaki sposób zachowają się „nasi” wobec nowego wice-naczelnego Rzeczpospolitej. Czy rzucą mu w twarz legitymacje dziennikarskie czy może grzecznie będą słuchać co też Bartosz Węglarczyk ma im do powiedzenia i do zaproponowania. Bo, że coś ma to pewne. I pewne jest też, że nie są to propozycje byle jakie. Całe szczęście, że Lisicki jest nadal naczelnym „Uważam Rze”, to bowiem daje gwarancje, że jest jakaś ostoja czystej myśli, gdzie nie sięgają macki Gazowni i jej siepaczy. „Uważam Rze” to prawie coś takiego teraz jak słynny klub Krzywego Koła, albo jak wiem co? Związek Bojowników o Wolność i Demokrację może?

I powiem wam, że ja bym naprawdę już chciał przestać szydzić ale nie mam nawet takiej szansy. Wczoraj na przykład Czarek Krysztopa napisał kolejny tekst o tym, że rysownik z „Uważam Rze” podbiera mu jego pomysły. On się skarży Karnowskim, a ten facet nic - dalej kradnie. No więc myślę sobie, że ci Karnowscy nie mają żadnego wpływu na tego rysownika, bo on ma jakieś takie plecy, że dopiero gdyby ukradł pomysł Monice Jaruzelskiej to interweniowano by w tej sprawie serio. Ja bym się także nie śmiał z Czarka, ale on już kolejny raz o tym pisze, kolejny raz zestawia rysunki i kolejny raz jest wyszydzany. Albo więc Czarek jest z nimi w zmowie i to taka reklama rysunków jednego i drugiego, albo jest głęboko niemądry i zasługuje na to co go spotyka. Jak by nie było, w normalnej sytuacji nie do pomyślenia jest fakt, że jeden rysownik kopiuje pomysły drugiego, w dodatku takiego, który jest zaprzyjaźniony ze środowiskiem. To jest poważna degradacja Czarka i wyraźnie widać tu granicę za którą wiadomo co, komu i dlaczego wolno. Pamiętam rysowników z dawnego „Życia Warszawy” Raczkowskiego i Grynia. Siedzieli w jakimś kącie między stalowymi szafami, w tym dzikim hałasie, w tym bałaganie, jaki tam panował w redakcji mieszczącej się w dawnym kinie Klub i rysowali swoje obrazki do numeru na następny dzień. Raczkowski był towarzysko nie do wytrzymania, a Gryń nie odzywał się prawie wcale. Obaj rysowali dobrze. Nie wiem co się dzieje z Gryniem, ale Raczkowski jest dziś tam gdzie jest. Był tam jeszcze jeden rysownik, ale nie pamiętam jego nazwiska. Nie wyobrażam sobie też, żeby któryś z tych facetów popełnił kiedykolwiek jakiś plagiat. Bo to dla artysty prawdziwego jest po prostu nie do wykonania.

Dziś jest to już jednak pieśń przeszłości. Takiego Czarka można okradać do woli, podobnie jak do woli można ludziom opowiadać, że Rzepa i Uważam Rze to gazety prawicowe, nasze, polskie, patriotyczne i tylko je należy czytać. Bo tam przecież pracują nasi dziennikarze, bez których nie pojmiemy świata, staniem przed zagadkami, które nas przerosną i w konsekwencji zbłądzimy na jakieś straszliwe manowce, tam zaś stać będzie dziwny szałas, z którego wychynie głowa Ryszarda Filipskiego, Bohdana Poręby i tego zamachowca, co chciał zabić prezydenta (mam nadzieję, że to nie Kazik Mrówka, bo on też jest z Krakowa).

A właśnie przed chwilą przeczytałem, że w Rzepie podsuwają do podpisania lojalki, które zobowiązują pracownika do trzymania gęby na kłódkę i nie zdradzania sekretów firmy. Podejrzewam więc, że od jutra Gazownia zacznie pisać wyłącznie o tych sekretach, a zdradzać je będzie redaktorom z Czerskiej nowy wice-naczelny, który przecież żadnej lojalki nie podpisze, bo nie po to go tam postawiono.

Idzie nowe, a kroki stawia tak wielkie, że można mieć jedynie nadzieję że zapędzi się w tym marszu i zostawi nas daleko w tle nie nadepnąwszy obcasem.

 

Trwa promocja książki „Atrapia” na stronie www.coryllus.pl. Można ją kupić w cenie 15 złotych plus koszta wysyłki. Sprzedajemy także ostatnie egzemplarze „Dzieci peerelu”. Wznowienia na razie nie będzie. 22 listopada, w czwartek, w bibliotece przy ul. Chłodnej w Warszawie odbędzie się spotkanie z autorem tego bloga i promowanych na nim książek – Gabrielem Maciejewskim. Zapraszam.

 

Książki nasze zaś można kupić w księgarniach:

 

Księgarnia Wojskowa, Tuwima 34, Łódź

Księgarnia przy ul. 3 maja Lublin

Tarabuk – Browarna 6 w Warszawie

Ukryte Miasto – Noakowskiego 16 w Warszawie

W sklepie FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy w Warszawie

U Karmelitów w Poznaniu, Działowa 25

W księgarni Gazety Polskiej w Ostrowie Wielkopolskim

W księgarni Biały Kruk w Kartuzach

W księgarni „Wolne Słowo” w Katowicach przy ul. 3 maja.

W księgarniach internetowych Multibook.pl i „Książki przy herbacie” oraz w księgarni „Sanctus” w Wałbrzychu.

No i oczywiście na stronie www.coryllus.pl

KOMENTARZE

  • Znam Bohdana Porębe i bardzo lubię. Zawiszę też znam i bardzo lubię.
    :)
    A Pan? Czy w ogóle zna Pan kogoś i lubi?
    Poręba wywodzi się z narodowców wykształconych w cieniu antypolskiej kinamatografii PRL-owskiej. Jeszcze obrzydliwszej i bardziej wrogiej Polakom niż amerykańska (holywoodzka). Był współsprawcą odejścia z niej Aleksandra Forda. Zrobił kilka rzeczy dobrych dla Polski. No i jest fajnym kolegą. Był ze mną na Teneryfie w gościnie u Jana Kobylańskiego. Dusza towarzystwa, super gość!
    Zawisza wychował się w cieniu Ojca Krąpca, szefa Słuzb Watykańskich na Europę Środkowo-Wschodnią. Wypromowany w mediach katolickich doby okrągłostolowej, zaczynał w Katolickim Radio Lublin swoją medialną karierę. Pierwszy redaktor naczelny Naszego Dziennika. Za swoją pro-endeckość odsuwany przez pro-WASP-owskich cwaniaków kłębiacych się w tych mediach. Teraz nadszedł jego czas polityczny. No i bardzo dobrze!
    A my róbmy swoje. Ja z Kolegami na przykład robię TELEWIZJĘ NARODOWĄ. Może by się Szanowny Pan też przyłączył? Przyda się każda polska szabla/klawiatura/para rąk/kiesa ze złotem.
    :)
  • @Eugeniusz Sendecki 10:36:12
    Powodzenia, życzę sukcesów. Ja się z zasady do nikogo nie przyłączam. Rozumiem, że Jan Kobylański się do pańskiej telewizji nie przyłączył, bo nie potrzebowałby pan kiesy ze złotem w takim wypadku?
  • @coryllus 10:43:04 - żadna kiesa ze złotem nie jest zła.
    Wie Pan co jest lepsze od kiesy ze złotem? Dwie kiesy.
    Szanuję to, że Pan się od razu przyznał, że ma taką zasadę - że zawsze działa sam. Trudno, nie chcę się Panu napraszać. Jakby jednak znalazł się pan w niebezpieczeństwie - niech Pan szuka dobrych ludzi. Pomogą Panu.
  • @Eugeniusz Sendecki 11:12:23
    Mam tu w około kilku dobrych ludzi, którzy nie proponują mi żadnych zobowiązań. Póki co wystarcza...
  • @Iza 10:59:59
    Wiele osób czyniło podobnie. I jeszcze się wykłócali, że ci co Polityki nie kupują, nic nie rozumieją. A dziś do mnie piszą różni, że ja się wszystkich czepiam, a przecież musi być coś pozytywnego "we świecie", a nie tylko "na złe i na złe"... I co ja mam powiedzieć?
  • Węglarczyk jak Węglarczyk ale..
    Węglarczyk jak Węglarczyk, ale Talaga po. RedNacz Rzo-py, to dopiero AS. Od razu zaczął 'współpracę' z globalną inteligencją ksywa Stratfor. Stamtąd, płyną słowa prawdy jedynej - wy polscy tubylcy siedźcie w tym swoim korytarzu -buforze, żebyśmy my sternicy świata mogli lącać co jakiś czas a to Niemców, a to Ruskich. A w imię tego musicie dokupić sobie 80 F-16, bo lobby militarno-przemysłowe Romneya dostało po nosie od farmacji Obamy, a przecież żyć trzeba, ktoś te żony dzieci i kochanki z 'american dream' musi utrzymywać. pzdr
  • @coryllus
    "jest wiele osób, które mają do Poręby stosunek ciepły i pełen współczucia. Ja jednak do nich nie należę, bo pamiętam film pod tytułem „Złoty pociąg”. Rzekomą historię wywozu z Europy polskiego złota, pozbawioną kontekstów historycznych, prawdziwych postaci i sensu"
    ----------------

    I dlatego mamy zapomnieć o jego zasługach, lepszych filmach, w tym o genialnym "Hubalu"? Wolę jednak stronnictwo narodowe z PRL od tych "drugich", którzy są ulubieńcami salonu, np taki Wajda, Kuc, czy ich młodsze pokłosie. Agentami Moskwy byli wszyscy, bo tak to działało, mieli się trzymać w szachu.
  • @coryllus 11:45:59
    A widzi Pan. Sam Pan logicznie użył określenia "póki co". A przecież jesteśmy ludźmi, czyli planujemy i przewidujemy przyszłość. Poręba właśnie całe życie działa, organizuje, stara się tworzyć takie powiązania wśród Polaków, które nie będą na "póki co" - lecz na bardzo długi czas. Wrogowie łażą za Bohdanem i wszystko jemu rozwalają, plują na niego, dezawuują. A wystarczy pogadać z nim i się wyczuwa - że to Polska właśnie. Dlatego tak nienawidzą jego i Wasiaka - bo oni mają polskość zaraźliwą, przenikającą jako styl, sposób poruszania się i mówienia. Znałem jeszcze jednego człowieka, który tak emanował polskością, ale on już nie zyje. Krapiec się nazywał.
  • @Marek Kajdas 13:31:17
    Niech pan nie zapomina. czy ja panu bronię...?
  • @Eugeniusz Sendecki 13:42:08
    Życzę powodzenia panu Porębie, mam nadzieję, że jeszcze długo będzie emanował polskością. Krąpiec niestety nie może się wypowiedzieć w tej sprawie albowiem już nie żyje. Dobrze by więc było, żeby pan nie zabierał głosu za niego.
  • @coryllus 13:54:55
    Kolega Mieczysław Krąpiec przed wojną był w tej samej organizacji co ja - czyli w Młodzieży Wszechpolskiej. Jak się dowiedział, że właśnie się tą organizacją zainteresowałem i że zamierzam się zapisać - bardzo sie ucieszył i zaczął mnie tytułować per "Kolego". Sporo mi opowiedział jak to było przed wojną i po wojnie w Służbach Watykańskich. Bertonowcy odpłacili mu się za wierną slużbę tym, że dopilnowali, aby podczas pogrzebu nikt głośno nie opowiedział prawdziwej historii - jak młodego Krapca masoneria prześladowala za endeckość w roku 1939-tym. Specjalnie przyjechał incognito wysłannik Stolicy Apostolskiej aby sprawy dopilnować. Do tej pory nie wiadomo - jak się nazywał. Ale my żeśmy za pomocą TELEWIZJI NARODOWEJ tę zmowę milczenia przerwali;
    http://www.youtube.com/watch?v=cb5SpM_f1aQ
  • @Eugeniusz Sendecki 14:22:47
    To Pan jest lektorem?
  • @coryllus 17:22:52
    Tak. Na tym filmie to ja mówię.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031